Zwycięska passa dukielskich siatkarzy wciąż trwa. Tym razem duklanie pokonali na wyjeździe w niedzielę 8 grudnia zespół z Łańcuta. Spotkaniu towarzyszyło wiele emocji a wynik rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku.

Pierwszy set to od początku dobra i solidna gra dukielskiego zespołu. Zarówno Maciek Chłap (18 pkt) jak i Grzesiek Zawisza (6 pkt) są skuteczni w ataku. Siatkarze SKS – u bardzo dobrze grają blokiem oraz uważnie w obronie, co pozwala na wyprowadzanie kolejnych kontr. Zespół z Łańcuta dokłada kilka zepsutych zagrywek co powoduje, że duklanie dość pewnie wygrywają pierwszą patię 25:18.

Drugi set rozpoczyna się dla zawodników dukielskiego SKS – u od prowadzenia 9:1. Bezpieczna przewaga oraz styl w jakim duklanie wygrali pierwszą partię pozwala myśleć, że losy drugiego seta są rozstrzygnięte. Niestety, od tego momentu obraz gry zmienia się o 180 stopni. To gospodarze znacznie poprawiają grę, zdobywają punkty seriami i wypracowują sobie 4 – 5 punktową przewagę. W poczynania siatkarzy SKS – u wkrada się nerwowość, mnożą się proste błędy co później przekłada się na słabą skuteczność w ataku. Od stanu 22:17 dla gospodarzy, duklanie ponownie dochodzą do głosu, zmieniając wydawałoby się rozstrzygnięte losy seta. Ponownie ustawiają szczelny blok a skuteczne kontry pozwalają na szybkie odrabianie strat. W nerwowej końcówce, gdzie grano na przewagi, więcej zimnej krwi zachowują zawodnicy SKS – u i to oni wygrywają drugą partię 29:27.

W trzeciej odsłonie meczu zawodnicy z Łańcuta robią wszystko aby odwrócić losy meczu. Zdecydowanie poprawiają zagrywkę, popełniają bardzo mało niewymuszonych błędów oraz bardzo skutecznie grają na bloku co w efekcie daje im 10 – punktową przewagę. Dukielscy siatkarze dopiero od stanu 18:7 poprawiają grę i zaczynają odrabiać straty. Ogromna mobilizacja pozwala na zmniejszenie przewagi jednak strata do przeciwnika była zbyt duża. Łańcut wygrywa trzecia partię 25:21.

Czwarty set to zażarta walka punkt za punkt, gdzie żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie przewagi. Z obu stron widać ogromne zaangażowanie oraz solidną i skuteczną grę. W drużynie
SKS – u z dobrej strony pokazuje się atakujący Damian Wiernusz (13 pkt), który w wielu momentach pewnie kończył ważne piłki. Niestety, to nie wystarczyło na gospodarzy, którzy w końcówce skutecznie punktują i wygrywają czwartą partię 25:19.

Rozstrzygnięcie miał przynieść tie-break, który rozpoczął się od prowadzenia siatkarzy z Łańcuta 3:0. Z twarzy dukielskich zawodników można było wyczytać powątpiewanie w końcowy sukces. Duklanie potrafili się jednak zmobilizować, obudzić w sobie sportową złość i pobudzić do lepszej gry. Od tego momentu szanowali zagrywkę, ustawiali szczelny blok i bardzo uważnie grali w obronie. Pozwalało to na systematyczne budowanie przewagi, której siatkarze SKS – u nie oddali już do końca. Dukla wygrywa piątą partię 15:9 i cały mecz 3:2.

"Dzisiaj znowu wygrał zespół. Pokazaliśmy, że stanowimy zgrany kolektyw i jakie to jest istotne aby wygrywać. Cieszę się ze zwycięstwa." – powiedział po meczu przyjmujący Szczepan Jakieła.
"To był ważny i bardzo trudny mecz, rozegrany w specyficznej hali. Drużyna z Łańcuta pokazała, że posiada dobrych zawodników, którzy prezentują wysoki poziom. Po raz kolejny wszyscy z naszej drużyny wzięli udział w grze i wnieśli coś pozytywnego. Bardzo się cieszę ze zwycięstwa, o które nie było dziś łatwo." – kapitan SKS – u Konrad Piróg.

Mecz dukielskich siatkarzy z zespołem z Łańcuta obfitował w wiele emocji oraz pokazał jak wiele zależy od nastawienia, koncentracji i że każdy wynik można jeszcze odwrócić na swoja korzyść. Spotkanie zakończyło się sukcesem dukielskiej drużyny, która w chwili obecnej przygotowywać się będzie do meczu z liderem z Rzeszowa.

SKS Dukla - Sportur Team Gmina Łańcut 3:2 (25:18; 29:27; 21:25; 19:25; 15:9)

SKS Dukla
G. Zawisza, K. Barut, K. Wiernusz, M. Chłap, Sz. Jakieła, M. Kowalik, M. Janocha (L), K. Piróg (C),
D. Wiernusz, M. Okarma (L)
Sportur Team Gmina Łańcut
P. Nazimek, K. Fryń, J. Jucha, B. Drozd, M. Magryś, M. Michno (C), Ł. Grad, P. Bem, W. Surmacz,
Ł. Nazimek (L), M. Gaweł (L)

MK